ENERGIA ODNAWIALNA BEZ TAJEMNIC

elektrownia PV na pustyniNa wykorzystaniu ogniw fotowoltaicznych czy elektrowni wiatrowych przeciętna gmina, firma czy Kowalski jeszcze w Polsce nie zarobi. Ale oszczędzić może nawet 80 proc. wydatków na prąd. O zaletach i zagrożeniach płynących z ekoinwestycji rozmawiano podczas specjalnej konferencji w Dworze Czarneckiego

Spotkanie „Źródła wsparcia projektów innowacyjnych w perspektywie budżetowej 2014-2020. Energetyka, OZE, Kogeneracja” odbyło się w środę pod patronatem wojewody podlaskiego Macieja Żywno. Za jego merytoryczną część odpowiadali specjaliści z klastera energetycznego „Dolina Czystej Energii”. Wybór miejsca konferencji też nie był przypadkowy. Po pierwsze Dwór Czarneckiego jest członkiem klastra, po drugie – sam chce zainwestować w odnawialne źródła energii.

– Myślimy o zbudowaniu hybrydy energetycznej, która będzie wykorzystywała energię słońca, wiatru i ziemi. Czekamy jeszcze na audyt energetyczny naszego obiektu i wtedy zapadną konkretne ustalenia – tłumaczy Dominika Czarnecka, menadżer Dworu Czarneckiego.

– Wszyscy mnie pytają ile na tych odnawialnych źródłach energii da się zarobić. A ja im mówię, że to nie o to chodzi. Tu bardziej liczy się myślenie o tym ile się oszczędzi, jak będziemy funkcjonować za 20-30 lat, czy jak zmieni się wygoda naszego życia – mówi Grzegorz Kuczyński, z zarządu klastra Dolina Czystej Energii.

Unia Europejska wymaga, by Polska do roku 2020 czerpała 20 proc. energii właśnie z odnawialnych źródeł energii. Obecnie szacuje się, że jest to ok. 1 proc. By to zmienić UE hojną ręką będzie wspierać ekoprojekty. I prawdopodobnie jest to ostatnia szansa na tak wielkie dotacje.

Wójt gminy Bargłów Kościelny Andrzej Kwieciński pojawił się na konferencji, bo jest zainteresowany budową ogniw fotowoltaicznych na terenie gminy. – Chcemy oświetlać takim prądem budynki, czy ulice. Kiedyś te rozwiązania były bardzo drogie, ale przy wsparciu unijnym to się naprawdę opłaca. Inwestujemy już w solary i to się nam fajnie sprawdza.

Jak dodaje Grzegorz Kuczyński unijne wsparcie jest kluczem do opłacalności inwestycji w ekologiczne technologie. Te może sięgać w zależności od projektu 30-70 proc.

Realnie ile można na tym oszczędzić? Jeden z ostatnich projektów Grzegorza Kuczyńskiego dotyczy redukcji kosztów energii hali widowiskowo-sportowej. Ta rocznie płaci za prąd ok. 400 tys. zł. Po instalacji na dachu hybrydy energetycznej (ogniwa fotowoltaiczne i wiatrołapy) koszty by spadły nawet o 80 proc. Jednak na samym początku trzeba dużo zainwestować. Ze wsparciem unijnym te nakłady zwrócą się dopiero po sześciu latach.

– W takich inwestycjach najważniejsza jest matematyka. Mamę czy tatę da się oszukać, ale jeżeli liczby się nie zgadzają, to nie warto inwestować – mówi wprost Grzegorz Kuczyński.

Jako przykład podaje rozwiązania dla przeciętnego Kowalskiego. Jeżeli ktoś płaci rachunki na poziomie 100-200 zł miesięcznie za prąd, to nie warto inwestować w zaawansowane ekotechnologie. Jeżeli jednak Kowalski myśli o rezygnacji z pieca do ogrzewania na rzecz ogrzewania elektrycznego, klimatyzacji latem w domu i do tego ma mały zakład obok miejsca gdzie mieszka, to sprawa wygląda już zupełnie inaczej. Wtedy inwestycja na poziomie ok. 60 tys. zł (bez wsparcia UE, ze wsparciem odpowiednio mniej) da mu całkowitą niezależność energetyczną.

– Gdyby w kraju zmieniły się przepisy i można by bez problemu sprzedawać prąd zakładom energetycznym, wtedy zalecałbym wszystkim montaż domowych elektrowni nawet na kurnikach – żartuje.

Obecnie na szczeblu centralnym i unijnym trwają negocjacje co do sposobu i metod podziału środków. Realnie pierwsze konkursy zostaną ogłoszone w I półroczu przyszłego roku. Kto przygotuje się do nich jako pierwszy, ma szansę na największe dotacje.

Więcej informacji można uzyskać na dolinaczystejenergii.org

©Newseria